-Angel! Jesteś tu?! Angel!- wołałam.
-Nie krzycz bo je wystraszysz.- powiedziała spokojnie Angel, która trzymała w rączkach małą, niebieską ważkę. - A właściwie nie powinnaś tak reagować na magię. Ona jest dla ciebie miła a ty ją krzywdzisz. Jesteś jedną z wybranych.
-A ty skąd to wiesz?
-Nie czułaś przy mnie magii?
-Czułam. Cały czas mam ją w sobie. Podejrzewałam, że też musisz coś mieć nadludzkiego.
-Ja przyszłam na świat w postaci małej dziewczynki, bo muszę ci pomóc. W wypełnianiu przeznaczenia. Jesteś numerem 5. Musisz uciekać. Wiesz o tym, prawda?- mówiła to jakby jej dusza była nie wiadomo jak stara.
-Tak wiem, ale ja nie chce byś zamordowana przez tych idiotów. Musi być jakiś sposób na unicestwienie ich.
-Pamiętasz tego psa, który poszedł za tobą wtedy do biura i cie obronił? To jest twój obrońca. Zawsze ci pomoże. Pamiętaj o tym. A teraz chodź. Musimy skontaktować się z numerem 9.
-9? Ale czemu 9? a co z resztą?
-Nie wiesz? Przecież oni już nie żyją. Byli pierwszymi ich ofiarami. Ty jesteś następna. Chodźmy stąd, bo jeszcze nas złapią tu.
-No dobra..- westchnęłam. Poszłyśmy w głąb lasu. Ale na wielkiej skale pojawiły się nagle wilki.
Był piękny. Az chciałam podejść i go pogłaskać. Blask słońca przebijający się przez konary drzew i padający idealnie na sylwetkę wilka. No nieziemsko.
-Witaj numerze 5.- przemówił męskim głosem wilk.
-Ty mówisz?- byłam w szoku.
-Przecież go znasz ciociu.- powiedziała Angel.
-Znasz mnie pod ludzką postacią Alexis.- poznaję ten głos.
-Czy to możliwe?- zapytałam i podeszłam do wilka.
-Jasne. Wiem, że się nie widywaliśmy potem, ale cały czas miałem cię na oku. Wiesz, że nie dopuścił bym żeby coś ci się stało, mimo, że masz męża, ja nadal cię kocham.
-Ale Brandon, czemu mi o tym nie powiedziałeś?
-Nie mogłem. Wiedziałem kim jesteś. Ale czy ty wiesz kim tak na prawdę jesteś?
-Jak to?
-Jesteś 5 pół człowiekiem, pól wampirem.
Zaniemówiłam. Angel siedziała na głazie i rozmawiała z ważką, a ja patrzyłam na Brandona- wilka i czułam, że kolana mi się uginają. Nagle Brand podszedł do mnie i zmienił się w człowieka. Pocałował mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz