-Że co?! Żartujesz sobie, tak?
-N..no.. nie. czemu miałbym z tego żartować? Cierpię tak samo jak ty... Nie jest mi łatwo. Tobie z resztą też nie .... wiem, co przeżywasz. Ja jako czarny anioł nie odczuwam tego jak wampir, zakochany.- powiedział kładąc rękę na moim ramieniu. To dziwne jak uderzająco podobni są do siebie. Tak bardzo braku,je mi Kuby... Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Matt'a stojącego centralnie za mną. Aż się wzdrygnęłam.
-Przepraszam, nie chciałem cię wystraszyć, ale musimy się już zbierać. Alice się martwi. - powiedział Matt, łapiąc mnie w talii i powoli odciągając od niego. Ale... właściwie jak on ma na imię?
-Czekaj..- powiedziałam do Matt'a i wyrwałam się z jego objęć. Potem spojrzałam mu w oczy przepraszająco i podeszłam do Anioła. Ze łzami w oczach uwiesiłam się na jego szyi. On położył ręce na mojej talii i całe powietrze wokół nas zawirowało. Po chwili znaleźliśmy się w... właściwie co to jest?
Dobrze, że miałam na sobie dżinsy i skórzaną kurtkę Alice. Ja i Anioł staliśmy na moście wtuleni w siebie. Nie ukrywam, że czułam cię wspaniale. Zima to moja pora. Kocham ją odkąd przeszłam przemianę. Jest cudownie, piękna.
-A właściwie jak ty masz na imię? - zapytałam.
-A no właśnie... jestem Syrius. - powiedział i pocałował mnie delikatnie w rękę. Aż przeszedł przeze mnie dreszcz podniecenia. Jak na mrocznego anioła, to jest całkiem przystojny i ma delikatne wargi. Alexis to cholery, ogarnij się dziewczyno! Przecież parę godzin temu straciłaś kochanego męża, a już podkochujesz się w jego bracie. Ale Kuba zawsze mi mówił, że ma robić wszystko byle bym była szczęśliwa. Ale czy zakochanie w jego bracie, jest dobrym wyborem?- O czym tak myślisz?-wyrwał mnie w moich rozmyśleń.
-O niczym.... gdzie ty mnie zabrałeś? Co to za miejsce? A gdzie jest Matt?- szczerze? Trochę się zdenerwowałam. Z lasu dobiegł mnie jakiś szelest. A już po chwili pojawił się.... pies. To ten sam, który mnie uratował wtedy w biurze. -Basta? Co ty tutaj robisz? - powiedziałam i przykucnęłam wołając do siebie psa. Od razu przyleciał do mnie.- Kochana psinka.- dodałam i poklepałam psa po mordce. Syrius dziwnie zareagował na Bastę.
-Co to za pies? Skąd on się wziął?- zapytał.
-To jest Basta. Mój dawny ...pies. Ymm.... kiedyś uciekł i znów wrócił.- jak dobrze, że on nie umie czytać w myślach... no przecież mu nie powiem, że to mój obrońca i, że w każdej chwili może się zmienić w wielkiego potwora z kosmosu. I, że gdyby chciał to może nawet go zabić.
-Aha.-czułam, że mu się nie podoba towarzystwo innego stworzenia. Ale przecież mu nie wygarnę, że wiem o czym myśli bo mnie tu zostawi. A nawet nie wiem gdzie ja do cholery jestem?!
-To gdzie my jesteśmy? Co to za miejsce? Możesz mi w końcu odpowiedzieć , czy się raczej nie doczekam?- jestem dość nie cierpliwa. Wiem, ale wkurza mnie, że ja muszę mu odpowiedzieć na każde pytanie, ale jak ja go coś zapytam to, nie raczy mi odpowiedzieć. Co za debil. -.- ....
-To jest Kraina Zimy. Stąd pochodzę ja i Kuba.
Jesteśmy w jakiejś jaskini, czy skale, czy bóg wie gdzie, ale tu przynajmniej jest ciepło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz