-Nic ci nie jest?- zapytał w końcu chłopak.
-Ym.. nie. A tobie?- wtedy odsunęłam się kawałek od niego.
-O mnie się nie martw.- rzucił tylko.
-Mhm.- wymruczałam i usiadłam w koncie uparta o ściany windy. Chłopak zrobił to samo z drugiej strony.
Siedzieliśmy tak w ciszy może 20 minut. Nie wytrzymał i próbował nawiązać ze mną jakiś kontakt.
-Ech.. pewnie jeszcze tu posiedzimy, więc.....- zacioł.
-Więc?- zapytałam, nie patrząc na niego.
-Dobra zapytam prosto z mostu.....
-Co?- to brzmiało raczej jak" ze co kurwa?!".
-Od 4 dni śledzę cię na zlecenie. Przykro mi to mówić, ale muszę cię zabić, jeśli chce odzyskać młodszą siostrę....- jego głos się załamał. Zrobiło mi się go szkoda, więc usiadałam przy nim i go przytuliłam mimo tego co przed chwilą usłyszałam.
-Możesz mi zdradzić kto cię wynajął i dlaczego ciebie, a no i dlaczego zabić mnie?
-Mówił coś, że to ma być jakaś zemsta za to co kiedyś zrobił mu twój brat, czy coś... ale ni wiem o co chodzi.
-Kurwa!- teraz to się wkurzyłam. Przecież mój brat mu nic nie zrobił, czemu mści się na mnie? Czemu mnie w takie bagno wciąga? Co za skurwiel.
-Przepraszam cię, ale muszę odzyskać siostrę. Była u babci, a potem miała wracać do domu. I nie wróciła bo ten skurwysyn ją porwał! Prawdę powiedziawszy to nawet nie wiem czy ona jeszcze żyje. Wiem, że był już w naszym mieszkaniu. Wszystko zastałem zdemolowane, ale nie zgłosiłem tego bo jej coś zrobią.
-Rozumiem. Zapewne u mnie też już był. Od teraz trzymasz się mnie, jasne?
-Jasne.- po tym winda ruszyła. To było dziwne. Po chwili byliśmy już w drodze do mojego mieszkania.
-Masz zajebisty motor.- mruknął chłopak.
-Dzięki. A właściwie jak masz na imię?- zapytał nagle stając oko w oko z nim.
-Kieran. Ale mów mi Kier.- puścił oczko.
-Aha.- wymruczałam i szłam do domu, ale zatrzymała mnie jego ręka na moim ramieniu.
-Kim ty właściwie jesteś?- zapytał akurat wtedy gdy odezwał sięmój szef.
-Agentko Alexis. Prosze o raport.- usłyszeliśmy z mojego laptopa.
-Agentka?- zapytał z niedowierzaniem.
-A myślisz, że czemu mnie ściga ten cwel?
***
Moje zadanie to ochronić mojego brata i Kierana oraz uratowanie małej dziewczynki. Cieszę się, że w końcu o mnie zadbano i mój kochany motor wrócił z naprawy. Poprzednia akcja troszeczkę go zmasakrowała. Czujecie ten sarkazm? Ech.... wszystko do wymiany. No ale cóż.
To chyba jakaś willa rodzinna, a nie miejsce zbrodni, ale dobra. Nie ma to jak willa nad wodospadem. Ale trzeba przyznać, że architekt nieźle to urządził. Tak jak z moich marzeń. Ale dobra, muszę się tam wkraść tak, żeby nikt mnie nie widział. To będzie trudne. A może lepiej zrobić jakąś scenę?
Weszłam tam jako Jessie J. Tak, tam miał się odbyć koncert. A ja wyglądam dokładni jak ona. Albert to mistrz kamuflażu. Weszłam na scenę, bo podobno się spóźniłam. Ciekawe co ja zrobię jak ona na serio przyjdzie. Cholera. Dobrze, że mam translator głosu.
***
-No proszę, proszę. Kogo my tu mamy. Jessie J co? - zaśmiał się facet, który spostrzegł mnie jak odwiązywałam małą.- Oj Alexis kogo ty chcesz oszukać? Przecież wiedziałem, że tu będziesz.
-Widzę, że twoja blizna od naszego ostatniego spotkania nadal jest dobrze widoczna.- zakpiłam. -Uciekaj.- szepnęłam do małej. Tak zrobiła. Zostałam tylko ja i on.
-Możesz ich wszystkich chronić, ale dobrze wiesz, że to o twojego brata i ciebie mi chodzi. Zniszczyliście moje plany. Zapłacicie za śmierć Aleksa.- powiedział z taką powagą, że aż ciarki mnie przeszły.
-To nie nasza wina. To ty go zabiłeś. Ta substancja była trująca, a ty mu ją podałeś. Otrułeś go, a winę zrzuciłeś na nas. Jesteś mordercą Chuck. Mordercą.
-Nie wasz się tak o mnie mówić!- ups... chyba go wkurzyłam. Zaczęła się walka. Moją największą i najniebezpieczniejszą bronią w tym momencie okazała się szpilka. Wbiłam mu ją w kark.
-Co.. co ty mi zrobiłaś?- wydusił.
-Wbiłam ci małą szpileczkę w kark.
-Ale co.. się ze mną dzieje? Nie mogę się ruszyć.
-Tak bo to jest takie najczulsze miejsce. Teraz ogania cię stopniowy paraliż. Krew z całego ciała płynie prosto do mózgu. Gdy już cała krew się tam zgromadzi, powoli będziesz umierać w męczarni. A cała krew będzie wypływać ci stąd(tu wskazałam nos), tąd(tu wskazałam uszy), a nawet z oczu. To będzie męczeńska śmierć. A teraz żegnam cię.- powiedziałam, wzięłam moją szpilkę i wyszłam, zostawiając go na powolną śmierć. To za zabicie moich rodziców- pomyślałam wychodząc.
***
Minęło pół roku od śmierci Chucka. Kieran i jego siostra mieszkają ze mną. A no i mój brat po 5 latach w końcu raczył mnie odwiedzić. Tyle się nie widzieć....
wtorek, 17 września 2013
piątek, 6 września 2013
Rozdział 14- "Czy to już koniec?"
-Alex? Obudź się...- dobiegł mnie męski głos, którego właściciel sprawiał, że zapierało mi dech w piersiach. Położył się za mną. Oplótł mnie w talii, przyciągnął do siebie i składał małe pocałunki na moim ciele. Aż przeszywał mnie dreszcz. Kocham to.
-Rób tak dalej to na pewno mnie rozbudzisz..- zachęciłam, po czym przerzuciłam się na drugi bok. Syrius nie przestawał. Było mi tak przyjemnie.... nie chciałam tego kończyć.
Nie widziałam się z ukochanym już tydzień. Wiem, że wyjechał w interesach, no ale bez przesady. Gdyby chociaż dał jakiś znak życia... ale ten nic. Kompletne zero.. Wtem rozległ się dźwięk dzwonka. Nie patrząc kto dzwoni, odtworzyłam drzwi. Liczyłam, że to On. Pomyliłam się....
-Agnes? Agnes! Tak za tobą tęskniłam!- rzuciłam się przyjaciółce na szyję. Syrius zmienia się tylko czasem. Agnes wie o wszystkim. A no i jej mąż, zmienił ją w wampira. Jest w tym coraz lepsza. Tak jak ja, nie rzucała się na ludzi, a teraz krew na nią nie działa. Zresztą.... na mnie też nie. Od razu zaprosiłam ją do środka i rozsiadłyśmy się na kanapie. Gadałyśmy i gadałyśmy... miałyśmy tyle sobie do powiedzenia. Zaraz zadzwonił znowu dzwonek do drzwi. Tym razem tak jak wcześniej nie patrzyłam kto, to i od razu odtworzyłam.
-Cześć Kein. Co cię tu sprowadza?- po jego minie sądzę, że to nic przyjemnego. To najlepszy przyjaciel Syriusa.
-Alex.......przykro mi, ale......- nie musiał dokańczać. Po policzkach momentalnie spłynęły mi łzy. Za mną stanęła Agnes i przytuliła gładząc po włosach i mówią "spokojnie...." "cii..".
-Ja pierdole!!!!! Dlaczego to znowu mnie spotkało?!!! Czy to już koniec?! Straciłam kolejnego męża! Moje życie jest do dupy! Skoro oni zginęli to ja też chce! Będę z nimi tam!(tu wskazałam palcem na sufit, mając na myśli niebo)- krzyczałam przez łzy. Wyszłam na balkon. Mieszkamy na 9 piętrze. Chciałam rzucić się z balkonu. To była by piękna śmierć, ale ja i tak bym nie zginęła. Wiem....
-Alex ,cholera, uspokój się!- wrzasnęła Agnes. Była roztrzęsiona tak jak ja. Kein trzymał mnie w żelaznym uścisku. Wtuliłam się w niego. Płakałam na jego pierś. Tak samo jak Agnes gładził mnie po włosach i mówił, że wszytko będzie dobrze, chociaż dobrze wie, że tak nie będzie.
***
-Hej Alex, wróciłam!
-Okej! Zaraz będzie obiad!
-Dobrze!
***
-Ciociu?
-Tak, Angel?
Odkąd mieszkam razem z Agnes i jej rodzinką, Angel zawsze przychodzi do mnie. Prosi o pomoc w różnych sprawach. Ostatnio jej pomagałam w zmianie stylu. Ciekawe o co teraz poprosi. I pomyśleć, że ona ma już 14 lat. Ach... jak ten czas szybko leci. David ma 16 lat. I jest całkiem przystojny. I nie mówię tego tylko dlatego, że jestem jego chrzestną. Ale przyznam, że Agnes i Marcelowi dzieci się udały... z resztą nawet oni są śliczni, przynajmniej dawniej. Teraz już się troszkę zestarzeli. Ja też. Ale ja przeszłam totalną zmianę. Wyglądam całkiem inaczej. Mam czerwone włosy ;3. Zawsze chciałam tak wyglądać.
-Ciociu bo...... mojej koleżance podoba się mój brat, no i ona mi się pytała czy jest zainteresowany, czy ma dziewczynę i takie tam, ale ja nie chce, żeby David z nią był, czy w ogóle się zadawał.... co ja mam zrobić?
-Wiesz.... myślę, że musisz pogadać o tym z Davidem. Ale ... dlaczego nie chcesz, żeby on się z nią zadawał?- zapytałam siedząc z Angel po turecku na moim łóżku.
-No bo.... w szkole wszystkie dziewczyny do niego latają, no i udawają, że mnie lubią, żeby David je polubił.... Nie chce tego, a ta koleżanka ma chłopaka i cały czas flirtuje z nim.
-Rozumiem... myślę, że..- nie dokończyłam, bo David stał cały czas we framudze drzwi a ja go nie zauważyłam. Podszedł do nas i mocno przytulił siostrę.
-Dlaczego mi o tym nie powiedziałaś?- zapytał takim zrozpaczonym głosem, że aż mi łzy w oczach stanęły.
-Bo.... sama nie wiem... chyba się bałam twojej reakcji.....- powiedziała cicho Angel ale i tak ją usłyszałam.
-Nie potrzebnie. Wiem, że się o mnie martwisz, ale szkoda, że nie wiedziałem od początku, że dziewczyny tak robią jak mówiłaś cioci. Od dziś nigdzie się beze mnie nie ruszasz, jasne?
-Jasne. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
-No dobrze, chodźmy już na dół, bo kolacja czeka.- wtrąciłam i całą trójką zeszliśmy na dół.
*oczami Davida*
Razem z moją młodszą siostrą Angelą, poszliśmy do skateparku. Jestem skaterem a ona bardzo chciała mnie zobaczyć w akcji. Dziewczyny nadal próbują do mnie dotrzeć jej kosztem, ale ja na to nie pozwalam i nie zwracamy na nie uwagi. Jeszcze nie spotkałem, żadnej dziewczyny, która wpadła by mi w oko i na dodatek, przy niej czułbym się..... inaczej. Przy okazji pozna moich ziomali: Hazze i Louisa. To moi najlepsi kumple od kilku lat. Hazza jest dość groźny. Dlatego dziewczyny na niego lecą, ale chłopacy się go boją. Lou natomiast jest bardziej wesoły i spokojny.
-Siema chłopaki!- przybiłem z każdym piątkę.- To jest moja siostra..- nie dokończyłem bo Lou dokończył za mnie.
-Angel.- uśmiechnął się od ucha do ucha Lou i przytulił ją.
-Haha, no siemka.- zaśmiała się do Louisa, kiedy ją puścił. Spojrzała na Hazze i całkowicie zbiło mnie z tropu to, że ona się go nie bała, tylko oboje mierzyli się wzrokiem.
-Cześć, Angel.- powiedział jakby obojętnie.
-Cześć Harry.- super...... on nienawidzi jak na niego mówią "Harry", woli "Hazza".
Czekałem, aż coś się stanie. Aż on wybuchnie niekontrolowaną złością, ale się nie doczekałem. Harry i Angel zaczęli się śmiać. To jest jakaś nowość, bo on się nie śmieje. No chyba, że z kogoś.
-To co... będziesz jeździła z nami?- zapytał Hazza, moją siorę. Tym to mnie zaskoczył totalnie. On był miły. MIŁY! To jest niemożliwe....
-Nie umiem...- zawstydziła się.
-A chcesz się nauczyć?
-No jasne!- wykrzyknęła uradowana. Harry wziął ją za rękę i poprowadził do miejsca, gdzie nikt nie jeździ i może ją nauczyć.
Po 3 godzinach, moja siostra, Angel, śmigała razem z nami. Dostała nawet jedną z kilkunastu deskorolek Hazzy. On nauczył ją dziś sporo rzeczy. Lou i ja cały czas robiliśmy jakieś triki. Było kilka dziewczyn, które wzdychały na widok Hazzy, a wkurwiały się na moją siorę. Chyba je zazdrość zżerała. Właśnie podjechał mi jakiś kolo i się wyjebałem. Wylądowałem na szczęście na rękach. Właśnie się podnosiłem, kiedy podeszła do mnie dziewczyna.
-Och.. przepraszam. Nic ci nie jest?- była dość niska, miała długie i jasno brązowe włosy. Zielone tęczówki idealnie kontrastowały z jej jasną cerą. Miała na sobie krótkie spodenki, luźną bluzkę z napisem" Bitch Plizzzzz", no i SnapBacka z napisem "YMCMB". Była lekko wystraszona, ale i tak się uśmiechnęła.
-Nie. Spoko. - odpowiedziałem jej uśmiechem.
-Na pewno? Nie chciałam ci podjeżdżać.. przepraszam..
-Oj no już dobrze, dobrze.. spokojnie, na prawdę nic mi nie jest. - zaśmiałem się.
-Oj no skoro tak nalegasz.- zawtórowała mi.
-Nie widziałem cię tu wcześniej. Skąd jesteś?
-Ech... jestem Selin i niedawno się tu przeprowadziłam z Belgii. - uśmiechnęła się i podała mi rękę.
-A ja jestem David,a mieszkam tu od zawsze.- podaliśmy sobie ręce. Cały czas przykucała przy mnie, a ja siedziałem na ziemi. Wstałem i wziąłem deskę. Okazało się, że jej mama pracuje z moją mamą i mieszka tylko 3 przecznice dalej. Poznałem ją z chłopakami, a z moją siostrą od razu się zaprzyjaźniła. Chociaż jedna, która nie udaje. Fajna jest.
Nadeszły ferie zimowe. Tak długo wyczekiwane ferie. A teraz dwa tygodnie bez szkoły. Codziennie wychodzę z chłopakami i Selin na dwór. Ostatnio poszliśmy do lasu. A właściwie Angel i Selin wymyśliły sobie zimową sesję. Niechętnie ja z chłopakami się zgodziliśmy, alee....... było warto bo zdjęcia wyszły całkiem nieźle.
*oczami Alexis*
Od kilku lat, pracuje w gazecie. Pisze całkiem nieźle. Wielu z mojej pracy, próbowało mnie wyciągnąć na randkę, ale ja zawsze odmawiałam. Nie mam zamiaru się z nimi umawiać. Nic nas nie łączy, więc...... nie daje szansy.
Właśnie założyłam kurtkę, na siebie, tak, żeby było mi ciepło, wzięłam torbę i szłam do windy. Miałam na sobie to. Weszłam do windy. Pracuje na 5 piętrze, więc jakoś mi się nie chce schodzić tyle po schodach. Na 4 piętrze dołączył do mnie, całkiem przystojny chłopak. Spodobał mi się tunel w uchu. I to, że wygląda jak buntownik. Ale ciężko stwierdzić ile może mieć lat. Spojrzał na mnie tylko i zaraz stanął w koncie. W pewnym momencie winda się zatrzymała pomiędzy 4 a 3 piętrem i upadłabym na podłogę, ale on mnie złapał i przyciągnął do siebie.
-Rób tak dalej to na pewno mnie rozbudzisz..- zachęciłam, po czym przerzuciłam się na drugi bok. Syrius nie przestawał. Było mi tak przyjemnie.... nie chciałam tego kończyć.
Nie widziałam się z ukochanym już tydzień. Wiem, że wyjechał w interesach, no ale bez przesady. Gdyby chociaż dał jakiś znak życia... ale ten nic. Kompletne zero.. Wtem rozległ się dźwięk dzwonka. Nie patrząc kto dzwoni, odtworzyłam drzwi. Liczyłam, że to On. Pomyliłam się....
-Agnes? Agnes! Tak za tobą tęskniłam!- rzuciłam się przyjaciółce na szyję. Syrius zmienia się tylko czasem. Agnes wie o wszystkim. A no i jej mąż, zmienił ją w wampira. Jest w tym coraz lepsza. Tak jak ja, nie rzucała się na ludzi, a teraz krew na nią nie działa. Zresztą.... na mnie też nie. Od razu zaprosiłam ją do środka i rozsiadłyśmy się na kanapie. Gadałyśmy i gadałyśmy... miałyśmy tyle sobie do powiedzenia. Zaraz zadzwonił znowu dzwonek do drzwi. Tym razem tak jak wcześniej nie patrzyłam kto, to i od razu odtworzyłam.
-Cześć Kein. Co cię tu sprowadza?- po jego minie sądzę, że to nic przyjemnego. To najlepszy przyjaciel Syriusa.
-Alex.......przykro mi, ale......- nie musiał dokańczać. Po policzkach momentalnie spłynęły mi łzy. Za mną stanęła Agnes i przytuliła gładząc po włosach i mówią "spokojnie...." "cii..".
-Ja pierdole!!!!! Dlaczego to znowu mnie spotkało?!!! Czy to już koniec?! Straciłam kolejnego męża! Moje życie jest do dupy! Skoro oni zginęli to ja też chce! Będę z nimi tam!(tu wskazałam palcem na sufit, mając na myśli niebo)- krzyczałam przez łzy. Wyszłam na balkon. Mieszkamy na 9 piętrze. Chciałam rzucić się z balkonu. To była by piękna śmierć, ale ja i tak bym nie zginęła. Wiem....
-Alex ,cholera, uspokój się!- wrzasnęła Agnes. Była roztrzęsiona tak jak ja. Kein trzymał mnie w żelaznym uścisku. Wtuliłam się w niego. Płakałam na jego pierś. Tak samo jak Agnes gładził mnie po włosach i mówił, że wszytko będzie dobrze, chociaż dobrze wie, że tak nie będzie.
***
-Hej Alex, wróciłam!
-Okej! Zaraz będzie obiad!
-Dobrze!
***
-Ciociu?
-Tak, Angel?
Odkąd mieszkam razem z Agnes i jej rodzinką, Angel zawsze przychodzi do mnie. Prosi o pomoc w różnych sprawach. Ostatnio jej pomagałam w zmianie stylu. Ciekawe o co teraz poprosi. I pomyśleć, że ona ma już 14 lat. Ach... jak ten czas szybko leci. David ma 16 lat. I jest całkiem przystojny. I nie mówię tego tylko dlatego, że jestem jego chrzestną. Ale przyznam, że Agnes i Marcelowi dzieci się udały... z resztą nawet oni są śliczni, przynajmniej dawniej. Teraz już się troszkę zestarzeli. Ja też. Ale ja przeszłam totalną zmianę. Wyglądam całkiem inaczej. Mam czerwone włosy ;3. Zawsze chciałam tak wyglądać.
-Ciociu bo...... mojej koleżance podoba się mój brat, no i ona mi się pytała czy jest zainteresowany, czy ma dziewczynę i takie tam, ale ja nie chce, żeby David z nią był, czy w ogóle się zadawał.... co ja mam zrobić?
-Wiesz.... myślę, że musisz pogadać o tym z Davidem. Ale ... dlaczego nie chcesz, żeby on się z nią zadawał?- zapytałam siedząc z Angel po turecku na moim łóżku.
-No bo.... w szkole wszystkie dziewczyny do niego latają, no i udawają, że mnie lubią, żeby David je polubił.... Nie chce tego, a ta koleżanka ma chłopaka i cały czas flirtuje z nim.
-Rozumiem... myślę, że..- nie dokończyłam, bo David stał cały czas we framudze drzwi a ja go nie zauważyłam. Podszedł do nas i mocno przytulił siostrę.
-Dlaczego mi o tym nie powiedziałaś?- zapytał takim zrozpaczonym głosem, że aż mi łzy w oczach stanęły.
-Bo.... sama nie wiem... chyba się bałam twojej reakcji.....- powiedziała cicho Angel ale i tak ją usłyszałam.
-Nie potrzebnie. Wiem, że się o mnie martwisz, ale szkoda, że nie wiedziałem od początku, że dziewczyny tak robią jak mówiłaś cioci. Od dziś nigdzie się beze mnie nie ruszasz, jasne?
-Jasne. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
-No dobrze, chodźmy już na dół, bo kolacja czeka.- wtrąciłam i całą trójką zeszliśmy na dół.
*oczami Davida*
Razem z moją młodszą siostrą Angelą, poszliśmy do skateparku. Jestem skaterem a ona bardzo chciała mnie zobaczyć w akcji. Dziewczyny nadal próbują do mnie dotrzeć jej kosztem, ale ja na to nie pozwalam i nie zwracamy na nie uwagi. Jeszcze nie spotkałem, żadnej dziewczyny, która wpadła by mi w oko i na dodatek, przy niej czułbym się..... inaczej. Przy okazji pozna moich ziomali: Hazze i Louisa. To moi najlepsi kumple od kilku lat. Hazza jest dość groźny. Dlatego dziewczyny na niego lecą, ale chłopacy się go boją. Lou natomiast jest bardziej wesoły i spokojny.
-Siema chłopaki!- przybiłem z każdym piątkę.- To jest moja siostra..- nie dokończyłem bo Lou dokończył za mnie.
-Angel.- uśmiechnął się od ucha do ucha Lou i przytulił ją.
-Haha, no siemka.- zaśmiała się do Louisa, kiedy ją puścił. Spojrzała na Hazze i całkowicie zbiło mnie z tropu to, że ona się go nie bała, tylko oboje mierzyli się wzrokiem.
-Cześć, Angel.- powiedział jakby obojętnie.
-Cześć Harry.- super...... on nienawidzi jak na niego mówią "Harry", woli "Hazza".
Czekałem, aż coś się stanie. Aż on wybuchnie niekontrolowaną złością, ale się nie doczekałem. Harry i Angel zaczęli się śmiać. To jest jakaś nowość, bo on się nie śmieje. No chyba, że z kogoś.
-To co... będziesz jeździła z nami?- zapytał Hazza, moją siorę. Tym to mnie zaskoczył totalnie. On był miły. MIŁY! To jest niemożliwe....
-Nie umiem...- zawstydziła się.
-A chcesz się nauczyć?
-No jasne!- wykrzyknęła uradowana. Harry wziął ją za rękę i poprowadził do miejsca, gdzie nikt nie jeździ i może ją nauczyć.
Po 3 godzinach, moja siostra, Angel, śmigała razem z nami. Dostała nawet jedną z kilkunastu deskorolek Hazzy. On nauczył ją dziś sporo rzeczy. Lou i ja cały czas robiliśmy jakieś triki. Było kilka dziewczyn, które wzdychały na widok Hazzy, a wkurwiały się na moją siorę. Chyba je zazdrość zżerała. Właśnie podjechał mi jakiś kolo i się wyjebałem. Wylądowałem na szczęście na rękach. Właśnie się podnosiłem, kiedy podeszła do mnie dziewczyna.
-Och.. przepraszam. Nic ci nie jest?- była dość niska, miała długie i jasno brązowe włosy. Zielone tęczówki idealnie kontrastowały z jej jasną cerą. Miała na sobie krótkie spodenki, luźną bluzkę z napisem" Bitch Plizzzzz", no i SnapBacka z napisem "YMCMB". Była lekko wystraszona, ale i tak się uśmiechnęła.
-Nie. Spoko. - odpowiedziałem jej uśmiechem.
-Na pewno? Nie chciałam ci podjeżdżać.. przepraszam..
-Oj no już dobrze, dobrze.. spokojnie, na prawdę nic mi nie jest. - zaśmiałem się.
-Oj no skoro tak nalegasz.- zawtórowała mi.
-Nie widziałem cię tu wcześniej. Skąd jesteś?
-Ech... jestem Selin i niedawno się tu przeprowadziłam z Belgii. - uśmiechnęła się i podała mi rękę.
-A ja jestem David,a mieszkam tu od zawsze.- podaliśmy sobie ręce. Cały czas przykucała przy mnie, a ja siedziałem na ziemi. Wstałem i wziąłem deskę. Okazało się, że jej mama pracuje z moją mamą i mieszka tylko 3 przecznice dalej. Poznałem ją z chłopakami, a z moją siostrą od razu się zaprzyjaźniła. Chociaż jedna, która nie udaje. Fajna jest.
Nadeszły ferie zimowe. Tak długo wyczekiwane ferie. A teraz dwa tygodnie bez szkoły. Codziennie wychodzę z chłopakami i Selin na dwór. Ostatnio poszliśmy do lasu. A właściwie Angel i Selin wymyśliły sobie zimową sesję. Niechętnie ja z chłopakami się zgodziliśmy, alee....... było warto bo zdjęcia wyszły całkiem nieźle.
*oczami Alexis*
Od kilku lat, pracuje w gazecie. Pisze całkiem nieźle. Wielu z mojej pracy, próbowało mnie wyciągnąć na randkę, ale ja zawsze odmawiałam. Nie mam zamiaru się z nimi umawiać. Nic nas nie łączy, więc...... nie daje szansy.
Właśnie założyłam kurtkę, na siebie, tak, żeby było mi ciepło, wzięłam torbę i szłam do windy. Miałam na sobie to. Weszłam do windy. Pracuje na 5 piętrze, więc jakoś mi się nie chce schodzić tyle po schodach. Na 4 piętrze dołączył do mnie, całkiem przystojny chłopak. Spodobał mi się tunel w uchu. I to, że wygląda jak buntownik. Ale ciężko stwierdzić ile może mieć lat. Spojrzał na mnie tylko i zaraz stanął w koncie. W pewnym momencie winda się zatrzymała pomiędzy 4 a 3 piętrem i upadłabym na podłogę, ale on mnie złapał i przyciągnął do siebie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)