"-A mogę?
-Innym razem.- chciałam już zabrać deskę i jechać do domu, ale jak szłam on objął mnie od tyłu i złapał za cycki."
Przytulił mocno do siebie i pocałował w czubek głowy. Wciąż byliśmy cali mokrzy. Nie byłam na niego zła, wręcz przeciwnie. Śmiałam się z tego. To było trochę dziwne...
-Gdyby to zobaczyła moja dziewczyna było ostro wkurzona..- powiedział Kuba. Słowo "dziewczyna" obijało mi się w głowie. Jak to on ma dziewczynę?! I tak się zachowuje ze mną?! Przecież to jest jakaś paranoja.
-Że co?!- odepchnęłam go. Nie mogłam uwierzyć, że ma dziewczynę.
-No co?
-I jeszcze pytasz?! Człowieku masz dziewczynę i mi nie powiedziałeś?! A jakby tego było mało, prawie mnie pocałowałeś?! I jeszcze tak się zachowujesz?! Czy ty człowieku jesteś poważny?!- zaczęłam go opierdalać na środku ulicy. W deszczu.
-Nie pocałowałem cię i wcale nie chciałem tego zrobić! Zachowuje się jak mi się podoba bo mam do tego prawo i mi nie zabronisz! A ty co, może lepsza?!- też krzyczał. Nie miałam łez w oczach. Byłam zbyt zła na niego.
-Ja?! A co ja niby takiego zrobiłam? Trzeba było nie zaczynać ze mną pogrywać... nie było by takiego problemu... Wiesz co ci powiem? Jesteś dokładnie taki sam jak Hazza! To przez niego między innymi wyjechałam z Polski. Miałam go dość! Jesteś dokładnie taki sam jak on! Nie wiem co ja takiego ci zrobiłam, że mnie tak potraktowałeś, ale wiedz, że jesteś dla mnie skończonym dupkiem! Spierdalaj!- krzyknęłam, wzięłam deskę i odjechałam od niego. W stronę domu. W deszczu. Jak by tego było mało zaczęło grzmieć. Stał tam. Słyszałam jak krzyczy na siebie. Chyba rzucił deską o ziemie bo usłyszałam huk.
Po jakiś 15 minutach byłam już w domu przemoczona do suchej nitki. Od razu pobiegłam do swojego pokoju. Wzięłam te rzeczy i poszłam się wykąpać. Potem zeszłam na dół, do kuchni, po wodę z lodówki. Włączyłam radio w którym grał akurat mój ulubiony zespół Room 94. Zaczęłam udawać, że gram na gitarze i perkusji podrygując i skacząc do piosenki. Niestety piosenka się skończyła, a ja wzięłam wodę z lodówki i chleb z nutellą i poszłam do swojego pokoju. Słyszałam jak Aleks gada z kimś przez skypa. Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa. Jedząc chleb z nutellą spojrzałam na komórkę. 11 nieodebranych połączeń od "Matt ;**".
-A ten czego chciał?- spytałam, właściwie samą siebie. zalogowałam się na skypa. Był dostępny. Zadzwoniłam.
-No hej Matt. Dzwoniłeś?- zapytałam.
-Hej Alex. Tak. Mam pytanie...
-No wal.
-Coś cię się tak pożarli z Kubą do cholery?!
-Ej, ej, spokojnie. Wiedziałeś, że ma dziewczynę? Nie powiedział mi o tym i jeszcze się do mnie przystawiał. Zjebałam go za to. Jak można tak robić mając dziewczynę?! A jeżeli ona by tak robiła? Byłoby mu miło jakby się o tym przypadkiem dowiedział? Jakoś w to wątpię. - powiedziałam spokojnie. W miarę....
-Tak, wiem, że ma dziewczynę, ale Alex ona go zdradza... nie powinnaś tak na niego wybuchnąć. Chciał jakoś o tym zapomnieć i się zrelaksować, poprawić sobie humor...
-Moim kosztem?! Skoro go zdradza i on o tym wie to czemu z nią nie zerwie? I czemu o niej wspomniał tak na lajcie?
-Alex... to nie takie proste, zerwać. Dobrze o tym wiesz. Pamiętasz jak było z tobą? W końcu on się wkurzył i zerwał przez fb. Ale zrobił to dlatego, że nie miał na co liczyć na spotkanie. Unikałaś go. Chciałaś z nim skończyć ale się bałaś. Ciągnęłaś to dość długo.
-Wiem. Pamiętam... nie musisz mi o tym wciąż przypominać. Powiedział, że jestem egoistyczną suką, która bawi się uczuciami.- w oczach stanęły mi łzy. Matt to zauważył.
-Ej, ej.... tylko nie płacz okej? Nie zasługiwałaś na takiego chuja. - powiedział ale łzy automatycznie spłynęły po moich policzkach.
-Nie dość, że przez to co mi wtedy napisał płakałam i teraz jak to wspomniałam to znowu płaczę to jeszcze jakby tego było mało, pokłóciłam się ostro z Kubą. Poznałam go dopiero dziś a już zjebałam wszystko... dlaczego zawsze tak mam? Dlaczego zawsze mam takiego pecha? Nawet nie wiem jak go przeprosić, że na niego tak wybuchłam...- nie wytrzymałam i wybuchłam płaczem.
-Alex, przepraszam, ale zaraz wracam.- powiedział Matt i poszedł. Po jakiś 5 minutach coś lub ktoś zapukał do drzwi balkonowych. To był Matt. Otworzył drzwi, wszedł i szybko podbiegł do mojego łóżka, przytulając mnie mocno do siebie.
-Już dobrze, mała. Nie płacz.- powiedział i pogłaskał mnie po włosach.
-Ale co ja mam zrobić? Co z Kubą?- pytałam przez łzy.
-Spokojnie. Mam dla ciebie niespodziankę. Dobrze, że jesteś ubrana. Chodź na polankę dla koni. Jest parę minut stąd. Tam jest prześliczny wschód słońca. - no tak... przecież już 7. Jak ten czas szybko minął.
-No okej.- powiedziałam i otarłam łzy ręką. Założyłam czarne vansy i wyszliśmy przez balkon. Po 5 minutach, rzeczywiście byliśmy na wybiegu dla koni. Super... i jeszcze te piękne konie.. ach... śliczniutkie. Podeszłam do jednego konia i pogłaskałam pod brodą. Nagle zza krzaków wyszedł....

-Fajnie, że ci się podobają.- powiedział znajomy głos. Odwróciłam się by ujrzeć Matta, ale go nigdzie nie było za to był.... Kuba?
-Kuba? Co ty tutaj robisz?
-To ty jesteś na mojej posesji.- zaśmiał się.
-Że co?! to znaczy... że..... Matt to wymyślił, żebyśmy się spotkali...... och..... - westchnęłam. Kuba podszedł do mnie i usiadł na płocie. A ja dalej głaskałam konia.
-Tak wymyślił i miał dobry pomysł... Alex ja tak bardzo cię przepraszam za to wszystko.... no bo... eh... moja dziewczyna mnie zdradza ale jakoś nie potrafię z nią skończyć. Myśli, że nie wiem co ona robi. Jest w ciąży z jakimś kolesiem z dyskoteki. Nawaliła się i zrobiła to z nim w męskiej toalecie.
-Co? Przecież to jest chore... i ci o tym powiedziała?
-Nie ona. Dowiedziałem się przez facebooka. Ten facet napisał, że będzie ojcem i oznaczył ją. Podziękował za dobry seks. Reszta już potem sama przyszła...
-Jeju... tak mi przykro.- Podeszłam do Kuby i przytuliłam go. Mocno.- Nie wiedziałam o tym. Ja też cię przepraszam, że tak na ciebie nakrzyczałam, ale ...- przerwał mi Kuba.
-Nie przepraszaj, postąpiłaś słusznie. Masz racje. Tylko, że ..... boję się zerwania.
-Spokojnie, wiem co czujesz. Uwierz, że miałam dokładnie tak samo.
-To jak zerwaliście?
-On wkurzył się i napisał na facebooku, że to koniec. Ogólnie to ja go unikałam w każdy możliwy sposób. I nawet po zerwaniu nadal to robię.
-Mhmm.. ale wiesz? Nie będę czekał, aż ona zerwie przez facebooka. A ty mi pomożesz.
-Co? Ale w czym?
-Dziś o 12 idzie ze swoimi "przyjaciółeczkami". Ty i ja no i Matt pójdziemy tam. Zgodzisz się udawać moją kochankę?
-Że co? Żeby miała do mnie sapy? Pff...
-No proszę. A ino cię tknie ona, lub ktokolwiek posłany przez nią, to nie ręczę za siebie. Nie dam cię skrzywdzić.
-Spoko, już nie raz się pizgałam. Umiem się bronić. Niech tylko powie, że jestem jakąś suką czy coś. Wbije jej pazury w rękę i będę szarpała za włosy.- powiedziałam i oboje wybuchnęliśmy, niekontrolowanym śmiechem.
-Może Agnes i Marcel też się wybiorą. Razem raźniej no nie?
-No pewnie. Ale ten czas szybko leci. Już jest 10 a mi burczy w brzuchu. Wczoraj nic nie jadłam bo cały czas....- urwałam i spuściłam głowę.
-Bo cały czas co?
-... bo cały czas płakałam....
-Co? Czemu? Chyba nie przeze mnie?
-No między innymi przez ciebie, ale też na wspomnienie tego co mi napisał mój były.
-A co ci napisał, jeśli mogę spytać?
-Że jestem...egoistyczną suką, która bawi się uczuciami....
-Że co?! Co za chuj..... a co mu na to odpisałaś?
-Zwykłe "aha".. no bo co miałam mu napisać?
-No w sumie... pewnie cię to dotknęło,co?
-Wciąż na wspomnienie o tym mam łzy w oczach. Nie chce już takiego czegoś. Chce prawdziwą miłość. Nie takie udawanie. Wielkie zauroczenie a potem zerwanie. Chce mieć chłopaka z którym w przyszłości będę mieć dzieci, wnuki a nawet prawnuki. Chcę, żeby w przyszłości gdy moje wnuki spytają kto był moją miłością, wskazała palcem na staruszka siedzącego w bujanym fotelu i powiedzieć" Tam siedzi."
-To fajnie, że masz takie marzenia. Oby się spełniło... też zawsze tak chciałem. Ale cóż mi po tym skoro, ciężko znaleźć swą prawdziwą miłość i wciąż pakujemy się w zakłamane sztuczne związki?- właściwie to miał racje.
-Kuba?
-Tak?
-To twoje konie?
-Tak.
-Masz tu wiele koni...
-Wiem.
-Czy jeden z nich może być mój?
-Jeśli chcesz...
-Ale ty serio mówisz?
-No pewnie.
-Jejku... kocham cię!- krzyknęłam i rzuciłam mu się w ramiona.
-Ha ha... spoko, nie ma sprawy. Ten czarny jest mój. Ten kasztanowy jest Matta.
-A ten szary?
-Ooo... nie powiesz, że to biały koń?
-Nie e. Czytałam, że konie nie mają białej sierści, tylko jasno szarą, która się odbija jakby była biała.
-Mam mądrą przyjaciółkę co nie?- nagle ni stąd, ni z owąd.. (nie wiem jak to się piszę xD) pojawił się Matt.
-Nawet bardzo. Ale kto wie... może niedługo będzie i moją przyjaciółką?- zapytał Kuba, niby sam siebie,a niby do nas.
-Na pewno.- powiedziałam i wtuliłam się znów w Kubę.
-To jak? Jedziemy na przejażdżkę?- zapytał Matt.
-Możemy.-odpowiedział Kuba, a potem spojrzał na mnie pytającym spojrzeniem.
-No okej, tylko..... ja nie do końca umiem jeździć.- wyjąkałam.
-Spokojnie, nauczysz się. Wybrałaś najlepszą klacz. -powiedział Kuba.
-No właśnie. Damy radę. Najwyżej pojedziesz ze mną.- zaoferował się Matt.
-Skoro tak mówicie.

Chłopacy wsiedli już na swoje konie, a ja wciąż głaskałam "moją" klacz. Jest prześliczna. Od razu mi spodobała. Już zawsze będę na niej jeździła. Chłopcy zrobili małą rozgrzewkę, z kłusującymi końmi, a ja wgramoliłam się na klacz. Uśmiechnęłam się tryumfalnie kiedy już siedziałam.
-No to wio...- westchnęłam. Nie ukrywam, że byłam z lekka przerażona. W końcu nie umiem jeździć. A jednak w miarę mi tu wychodziło.
-No i jak ci idzie?- zapytał Kuba, który nagle kłusował równo ze mną. Był na wyższym koniu. Czułam się taka drobna. Po chwili z drugiej strony kłusował Matt.
-No, no, no... widzę, że jakoś sobie radzisz.- zaśmiał się Matt. Trzepnęłam go lekko w ramię.
-Przyznam, że jestem z lekka przerażona, ale daję radę.- wyznałam szczerze.
-No i dobrze, mała.- puścił mi oczko Kuba.
-Hej! To Matt zawsze tak na mnie mówi!- udawał oburzoną. Nie wyszło mi to jednak po zaraz się zaśmiałam.
-A co ja nie mogę?- zapytał Kubuś.
-Nie. Są prawa autorskie. Wymyśl, sobie swoje słowo na nią.- powiedział z pogardą Matt. Żeby jakoś zmienić jego wyraz twarzy, cmoknęłam go w policzek.
-No wiesz ty co.....- powiedział zasmucony Kuba i nas wyprzedził. Spojrzałam na Matta pytająco.
-Pocałowałaś mnie... to się stało.- powiedział Matt.
-No ale w policzek! Co go ugryzło?
-Nie wiem czy wiesz, ale on też chce, żebyś go pocałowała.- powiedział.
-Wiesz co jest w tobie największą zaletą? Właśnie szczerość. Zawsze mówisz to co myślisz. Eh... muszę go dogonić.- powiedziałam i szybko ruszyłam, za Kubą.
Szybko go dogoniłam.
-Ej.. co się stało?- zapytałam z troską w głosie.
-Nic.- warknął.
-Powiedz, co cię ugryzło.
-No nic.- wysyczał przez zęby.
-Nie odpuszczę ci tak łatwo.- oznajmiłam.
-Nie rozumiesz, że jak widzę, ciebie z Mattem to zazdrość mnie zżera? Zależy mi na tobie.... bardzo....- byłam zaskoczona jego słowami. Nie wiem co mi odbiło, ale byłam z moją klaczą tak blisko, że ocieraliśmy się bokami, więc postanowiłam przejść na jego konia. Usiadłam przed nim. Dosłownie, zwrócona twarzą do niego.- Co ty robisz?- zapytał patrząc na mnie z szokiem.
-Siedzę z tobą. Słyszałam, że zerwałeś z nią. Ale, żeby ci zależało na mnie? Przecież to jest chore! Co ty we mnie widzisz?
-Wszystko..... jesteś śliczna, masz poczucie humoru, jesteś troskliwa i opiekuńcza, zaradna, jesteś skaterką, nie boisz się nowych rzeczy, potrafisz się sama bronić, jesteś buntowniczką.....- wymieniał i wymieniał i końca nie było. Zamknęłam go w końcu.... Przewróciłam oczami i wpiłam się z czułością i namiętnością w jego miękkie i delikatne usta.
-Gdyby to zobaczyła moja dziewczyna było ostro wkurzona..- powiedział Kuba. Słowo "dziewczyna" obijało mi się w głowie. Jak to on ma dziewczynę?! I tak się zachowuje ze mną?! Przecież to jest jakaś paranoja.
-Że co?!- odepchnęłam go. Nie mogłam uwierzyć, że ma dziewczynę.
-No co?
-I jeszcze pytasz?! Człowieku masz dziewczynę i mi nie powiedziałeś?! A jakby tego było mało, prawie mnie pocałowałeś?! I jeszcze tak się zachowujesz?! Czy ty człowieku jesteś poważny?!- zaczęłam go opierdalać na środku ulicy. W deszczu.
-Nie pocałowałem cię i wcale nie chciałem tego zrobić! Zachowuje się jak mi się podoba bo mam do tego prawo i mi nie zabronisz! A ty co, może lepsza?!- też krzyczał. Nie miałam łez w oczach. Byłam zbyt zła na niego.
-Ja?! A co ja niby takiego zrobiłam? Trzeba było nie zaczynać ze mną pogrywać... nie było by takiego problemu... Wiesz co ci powiem? Jesteś dokładnie taki sam jak Hazza! To przez niego między innymi wyjechałam z Polski. Miałam go dość! Jesteś dokładnie taki sam jak on! Nie wiem co ja takiego ci zrobiłam, że mnie tak potraktowałeś, ale wiedz, że jesteś dla mnie skończonym dupkiem! Spierdalaj!- krzyknęłam, wzięłam deskę i odjechałam od niego. W stronę domu. W deszczu. Jak by tego było mało zaczęło grzmieć. Stał tam. Słyszałam jak krzyczy na siebie. Chyba rzucił deską o ziemie bo usłyszałam huk.
Po jakiś 15 minutach byłam już w domu przemoczona do suchej nitki. Od razu pobiegłam do swojego pokoju. Wzięłam te rzeczy i poszłam się wykąpać. Potem zeszłam na dół, do kuchni, po wodę z lodówki. Włączyłam radio w którym grał akurat mój ulubiony zespół Room 94. Zaczęłam udawać, że gram na gitarze i perkusji podrygując i skacząc do piosenki. Niestety piosenka się skończyła, a ja wzięłam wodę z lodówki i chleb z nutellą i poszłam do swojego pokoju. Słyszałam jak Aleks gada z kimś przez skypa. Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa. Jedząc chleb z nutellą spojrzałam na komórkę. 11 nieodebranych połączeń od "Matt ;**".
-A ten czego chciał?- spytałam, właściwie samą siebie. zalogowałam się na skypa. Był dostępny. Zadzwoniłam.
-No hej Matt. Dzwoniłeś?- zapytałam.
-Hej Alex. Tak. Mam pytanie...
-No wal.
-Coś cię się tak pożarli z Kubą do cholery?!
-Ej, ej, spokojnie. Wiedziałeś, że ma dziewczynę? Nie powiedział mi o tym i jeszcze się do mnie przystawiał. Zjebałam go za to. Jak można tak robić mając dziewczynę?! A jeżeli ona by tak robiła? Byłoby mu miło jakby się o tym przypadkiem dowiedział? Jakoś w to wątpię. - powiedziałam spokojnie. W miarę....
-Tak, wiem, że ma dziewczynę, ale Alex ona go zdradza... nie powinnaś tak na niego wybuchnąć. Chciał jakoś o tym zapomnieć i się zrelaksować, poprawić sobie humor...
-Moim kosztem?! Skoro go zdradza i on o tym wie to czemu z nią nie zerwie? I czemu o niej wspomniał tak na lajcie?
-Alex... to nie takie proste, zerwać. Dobrze o tym wiesz. Pamiętasz jak było z tobą? W końcu on się wkurzył i zerwał przez fb. Ale zrobił to dlatego, że nie miał na co liczyć na spotkanie. Unikałaś go. Chciałaś z nim skończyć ale się bałaś. Ciągnęłaś to dość długo.
-Wiem. Pamiętam... nie musisz mi o tym wciąż przypominać. Powiedział, że jestem egoistyczną suką, która bawi się uczuciami.- w oczach stanęły mi łzy. Matt to zauważył.
-Ej, ej.... tylko nie płacz okej? Nie zasługiwałaś na takiego chuja. - powiedział ale łzy automatycznie spłynęły po moich policzkach.
-Nie dość, że przez to co mi wtedy napisał płakałam i teraz jak to wspomniałam to znowu płaczę to jeszcze jakby tego było mało, pokłóciłam się ostro z Kubą. Poznałam go dopiero dziś a już zjebałam wszystko... dlaczego zawsze tak mam? Dlaczego zawsze mam takiego pecha? Nawet nie wiem jak go przeprosić, że na niego tak wybuchłam...- nie wytrzymałam i wybuchłam płaczem.
-Alex, przepraszam, ale zaraz wracam.- powiedział Matt i poszedł. Po jakiś 5 minutach coś lub ktoś zapukał do drzwi balkonowych. To był Matt. Otworzył drzwi, wszedł i szybko podbiegł do mojego łóżka, przytulając mnie mocno do siebie.
-Już dobrze, mała. Nie płacz.- powiedział i pogłaskał mnie po włosach.
-Ale co ja mam zrobić? Co z Kubą?- pytałam przez łzy.
-Spokojnie. Mam dla ciebie niespodziankę. Dobrze, że jesteś ubrana. Chodź na polankę dla koni. Jest parę minut stąd. Tam jest prześliczny wschód słońca. - no tak... przecież już 7. Jak ten czas szybko minął.
-No okej.- powiedziałam i otarłam łzy ręką. Założyłam czarne vansy i wyszliśmy przez balkon. Po 5 minutach, rzeczywiście byliśmy na wybiegu dla koni. Super... i jeszcze te piękne konie.. ach... śliczniutkie. Podeszłam do jednego konia i pogłaskałam pod brodą. Nagle zza krzaków wyszedł....
-Fajnie, że ci się podobają.- powiedział znajomy głos. Odwróciłam się by ujrzeć Matta, ale go nigdzie nie było za to był.... Kuba?
-Kuba? Co ty tutaj robisz?
-To ty jesteś na mojej posesji.- zaśmiał się.
-Że co?! to znaczy... że..... Matt to wymyślił, żebyśmy się spotkali...... och..... - westchnęłam. Kuba podszedł do mnie i usiadł na płocie. A ja dalej głaskałam konia.
-Tak wymyślił i miał dobry pomysł... Alex ja tak bardzo cię przepraszam za to wszystko.... no bo... eh... moja dziewczyna mnie zdradza ale jakoś nie potrafię z nią skończyć. Myśli, że nie wiem co ona robi. Jest w ciąży z jakimś kolesiem z dyskoteki. Nawaliła się i zrobiła to z nim w męskiej toalecie.
-Co? Przecież to jest chore... i ci o tym powiedziała?
-Nie ona. Dowiedziałem się przez facebooka. Ten facet napisał, że będzie ojcem i oznaczył ją. Podziękował za dobry seks. Reszta już potem sama przyszła...
-Jeju... tak mi przykro.- Podeszłam do Kuby i przytuliłam go. Mocno.- Nie wiedziałam o tym. Ja też cię przepraszam, że tak na ciebie nakrzyczałam, ale ...- przerwał mi Kuba.
-Nie przepraszaj, postąpiłaś słusznie. Masz racje. Tylko, że ..... boję się zerwania.
-Spokojnie, wiem co czujesz. Uwierz, że miałam dokładnie tak samo.
-To jak zerwaliście?
-On wkurzył się i napisał na facebooku, że to koniec. Ogólnie to ja go unikałam w każdy możliwy sposób. I nawet po zerwaniu nadal to robię.
-Mhmm.. ale wiesz? Nie będę czekał, aż ona zerwie przez facebooka. A ty mi pomożesz.
-Co? Ale w czym?
-Dziś o 12 idzie ze swoimi "przyjaciółeczkami". Ty i ja no i Matt pójdziemy tam. Zgodzisz się udawać moją kochankę?
-Że co? Żeby miała do mnie sapy? Pff...
-No proszę. A ino cię tknie ona, lub ktokolwiek posłany przez nią, to nie ręczę za siebie. Nie dam cię skrzywdzić.
-Spoko, już nie raz się pizgałam. Umiem się bronić. Niech tylko powie, że jestem jakąś suką czy coś. Wbije jej pazury w rękę i będę szarpała za włosy.- powiedziałam i oboje wybuchnęliśmy, niekontrolowanym śmiechem.
-Może Agnes i Marcel też się wybiorą. Razem raźniej no nie?
-No pewnie. Ale ten czas szybko leci. Już jest 10 a mi burczy w brzuchu. Wczoraj nic nie jadłam bo cały czas....- urwałam i spuściłam głowę.
-Bo cały czas co?
-... bo cały czas płakałam....
-Co? Czemu? Chyba nie przeze mnie?
-No między innymi przez ciebie, ale też na wspomnienie tego co mi napisał mój były.
-A co ci napisał, jeśli mogę spytać?
-Że jestem...egoistyczną suką, która bawi się uczuciami....
-Że co?! Co za chuj..... a co mu na to odpisałaś?
-Zwykłe "aha".. no bo co miałam mu napisać?
-No w sumie... pewnie cię to dotknęło,co?
-Wciąż na wspomnienie o tym mam łzy w oczach. Nie chce już takiego czegoś. Chce prawdziwą miłość. Nie takie udawanie. Wielkie zauroczenie a potem zerwanie. Chce mieć chłopaka z którym w przyszłości będę mieć dzieci, wnuki a nawet prawnuki. Chcę, żeby w przyszłości gdy moje wnuki spytają kto był moją miłością, wskazała palcem na staruszka siedzącego w bujanym fotelu i powiedzieć" Tam siedzi."
-To fajnie, że masz takie marzenia. Oby się spełniło... też zawsze tak chciałem. Ale cóż mi po tym skoro, ciężko znaleźć swą prawdziwą miłość i wciąż pakujemy się w zakłamane sztuczne związki?- właściwie to miał racje.
-Kuba?
-Tak?
-To twoje konie?
-Tak.
-Masz tu wiele koni...
-Wiem.
-Czy jeden z nich może być mój?
-Jeśli chcesz...
-Ale ty serio mówisz?
-No pewnie.
-Jejku... kocham cię!- krzyknęłam i rzuciłam mu się w ramiona.
-Ha ha... spoko, nie ma sprawy. Ten czarny jest mój. Ten kasztanowy jest Matta.
-A ten szary?
-Ooo... nie powiesz, że to biały koń?
-Nie e. Czytałam, że konie nie mają białej sierści, tylko jasno szarą, która się odbija jakby była biała.
-Mam mądrą przyjaciółkę co nie?- nagle ni stąd, ni z owąd.. (nie wiem jak to się piszę xD) pojawił się Matt.
-Nawet bardzo. Ale kto wie... może niedługo będzie i moją przyjaciółką?- zapytał Kuba, niby sam siebie,a niby do nas.
-Na pewno.- powiedziałam i wtuliłam się znów w Kubę.
-To jak? Jedziemy na przejażdżkę?- zapytał Matt.
-Możemy.-odpowiedział Kuba, a potem spojrzał na mnie pytającym spojrzeniem.
-No okej, tylko..... ja nie do końca umiem jeździć.- wyjąkałam.
-Spokojnie, nauczysz się. Wybrałaś najlepszą klacz. -powiedział Kuba.
-No właśnie. Damy radę. Najwyżej pojedziesz ze mną.- zaoferował się Matt.
-Skoro tak mówicie.
Chłopacy wsiedli już na swoje konie, a ja wciąż głaskałam "moją" klacz. Jest prześliczna. Od razu mi spodobała. Już zawsze będę na niej jeździła. Chłopcy zrobili małą rozgrzewkę, z kłusującymi końmi, a ja wgramoliłam się na klacz. Uśmiechnęłam się tryumfalnie kiedy już siedziałam.
-No to wio...- westchnęłam. Nie ukrywam, że byłam z lekka przerażona. W końcu nie umiem jeździć. A jednak w miarę mi tu wychodziło.
-No i jak ci idzie?- zapytał Kuba, który nagle kłusował równo ze mną. Był na wyższym koniu. Czułam się taka drobna. Po chwili z drugiej strony kłusował Matt.
-No, no, no... widzę, że jakoś sobie radzisz.- zaśmiał się Matt. Trzepnęłam go lekko w ramię.
-Przyznam, że jestem z lekka przerażona, ale daję radę.- wyznałam szczerze.
-No i dobrze, mała.- puścił mi oczko Kuba.
-Hej! To Matt zawsze tak na mnie mówi!- udawał oburzoną. Nie wyszło mi to jednak po zaraz się zaśmiałam.
-A co ja nie mogę?- zapytał Kubuś.
-Nie. Są prawa autorskie. Wymyśl, sobie swoje słowo na nią.- powiedział z pogardą Matt. Żeby jakoś zmienić jego wyraz twarzy, cmoknęłam go w policzek.
-No wiesz ty co.....- powiedział zasmucony Kuba i nas wyprzedził. Spojrzałam na Matta pytająco.
-Pocałowałaś mnie... to się stało.- powiedział Matt.
-No ale w policzek! Co go ugryzło?
-Nie wiem czy wiesz, ale on też chce, żebyś go pocałowała.- powiedział.
-Wiesz co jest w tobie największą zaletą? Właśnie szczerość. Zawsze mówisz to co myślisz. Eh... muszę go dogonić.- powiedziałam i szybko ruszyłam, za Kubą.
Szybko go dogoniłam.
-Ej.. co się stało?- zapytałam z troską w głosie.
-Nic.- warknął.
-Powiedz, co cię ugryzło.
-No nic.- wysyczał przez zęby.
-Nie odpuszczę ci tak łatwo.- oznajmiłam.
-Nie rozumiesz, że jak widzę, ciebie z Mattem to zazdrość mnie zżera? Zależy mi na tobie.... bardzo....- byłam zaskoczona jego słowami. Nie wiem co mi odbiło, ale byłam z moją klaczą tak blisko, że ocieraliśmy się bokami, więc postanowiłam przejść na jego konia. Usiadłam przed nim. Dosłownie, zwrócona twarzą do niego.- Co ty robisz?- zapytał patrząc na mnie z szokiem.
-Siedzę z tobą. Słyszałam, że zerwałeś z nią. Ale, żeby ci zależało na mnie? Przecież to jest chore! Co ty we mnie widzisz?
-Wszystko..... jesteś śliczna, masz poczucie humoru, jesteś troskliwa i opiekuńcza, zaradna, jesteś skaterką, nie boisz się nowych rzeczy, potrafisz się sama bronić, jesteś buntowniczką.....- wymieniał i wymieniał i końca nie było. Zamknęłam go w końcu.... Przewróciłam oczami i wpiłam się z czułością i namiętnością w jego miękkie i delikatne usta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz