-Nieznany numer? A to dziwne....- powiedziałam sama do siebie.
"Hej, przepraszam, że się nie odzywałem, ale byłem trochę zajęty. Wiem, że nie dostałaś ode mnie tej bluzy, która tak ci się podobała, ale jeszcze ją dostaniesz. Nie wiem jak ty, ale odkąd ciebie przy mnie nie ma, mam same koszmary... jakieś wisielce, umarlaki itp. ... Nie mogę spać, więc piszę do ciebie. Mam dla ciebie 3 niespodzianki,ale o tym napisze ci później, a teraz idę się wykąpać. Papa... ~~ Matt xoxo"
Czyli jednak się na mnie nie obraził tylko był zajęty. O tak! Ale się cieszę, aż się uśmiecham sama do siebie. Teraz tak jakoś mnie wzięło na tą piosenkę. Nawet ją lubię. Postanowiłam wyjść na balkon. Mam okno na ogrody. Mam dość duży balkon. Na szczęście zdążyłam się już przebrać w to. Wyszłam na balkon z słuchawkami w uszach i tą piosenką. Oczywiście nie obyło się bez podrygiwania i podśpiewywania. Szkoda, że nie wiedziałam, że ktoś mnie słyszy. Skończyła się piosenka to skończyłam i ja. W pewnym momencie spojrzałam na chłopaka, który siedzi na naszym płocie i słucha mnie. Nasze spojrzenia spotkały się. Uśmiechnął się szeroko, a ja to odwzajemniłam. Miał długie ciemne włosy i ciemne oczy. Wydawał się mi bardzo znajomy. Zmierzyłam go i szybko zeszłam przez balkon na podwórko. On się uśmiechnął i pobiegł do mnie. A ja do niego i wskoczyłam (dosłownie) mu w ramiona.
-Podoba ci się niespodzianka?- zapytał Matt. Wciąż trzymając mnie w górze.
-I to jak!
-Tęskniłem za tobą.
-Ja za tobą też, a co do koszmarów, mam dokładnie tak samo.
-Tak myślałem. No więc.... mam tu jak widzisz rodzinę. Właściwie kuzyna no i przyjechałem tu sam. Na calusieńkie wakacje tylko dla ciebie.- powiedział Matt, a ja aż się wzruszyłam.
-Zrobiłeś to dla mnie?
-Tak. Tylko dla ciebie.
-Mówiłam ci już kiedyś jak bardzo cię kocham?
-I to ile razy, mała.- zaśmialiśmy się.
-A co z tą bluzą?
-Jak zajrzysz pod swoje łóżko to powinnaś tam coś znaleźć.
-Jak to zrobiłeś? Jak to wszystko załatwiłeś? Ej... to dla tego nie odzywałeś się bo szykowałeś mi niespodziankę. Osz ty.
-Wiem, kochany jestem. Mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę.
-Jaką?
-Taką.- powiedział i wpił się w moje usta. Uśmiechnęłam się. Nie przerywając tego, czułam, że on też się uśmiecha. Po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie.
-Kocham cię.- powiedziałam i posłałam mu ciepły uśmiech.
-Ja ciebie też, mała. Ja ciebie też.
Cały dzień spędziliśmy tylko we dwoje. Ale mi niespodziankę zrobił. Tak się cieszę... i jeszcze ten pocałunek... oh.. <3. Kocham normalnie kocha. Ale zaraz... czy on powiedział, że jest u kuzyna? A jeśli ten kuzyn też jest taki ładny? Mrr.. muszę się z nim poznać. Ciekawe co u Brandona.... może napiszę do niego jak wrócę już do domu, bo jeszcze jestem na płocie z Mattem.
-No to co... czas iść w końcu do domu.- powiedziałam.
-"W końcu"? Czyli co.... nie mogłaś się doczekać kiedy to się skończy?
-Oj Matt, nie przekręcaj wszystkiego, żebym znowu była ta najgorsza.- oburzona, usiadłam tyłem do niego.
-Ale mała... - zaczął i przeszedł na przeciw mnie.- ty nie jesteś najgorsza. Ty jesteś najwspanialsza.
-Mówisz tak tylko po to bym, nie była na ciebie zła. Ale to ci nic nie pomoże.
-A to pomoże?- powiedział i znów delikatnie musnął wargami moje wargi. Przygryzł lekko moją dolną wargę. Zaśmiałam się. Przecież my jesteśmy tylko przyjaciółmi, więc czemu to robimy? Nie ukrywam, że mi się to podoba. Ale sam fakt... nie powinniśmy.
-Matt?
-Tak?
-Czy my .... dobrze robimy?
-Co masz na myśli?
-No to... całowanie i tak dalej...
-Sam nie wiem .... ale ... tak jakoś.... nie wiem. Pewnie masz racje. Nie powinniśmy, bo jesteśmy jak rodzeństwo. A ty tu mieszkasz. Ja w Polsce. Nawet jeśli byśmy chcieli to nasz związek by nie przetrwał.
-No właśnie... to co robimy?
-Musimy przestać. Będzie ciężko, ale jakoś damy radę.
-Tak. Będzie trudno. No dobra.... to będzie nasz ostatni pocałunek na dobranoc. Okej?
-Spoko.- powiedział i pokazał te swoje śnieżno białe zęby.
Znów się wpiliśmy w nasze usta. Jak ja mam bez tego żyć? Przecież on tak świetnie całuje... eh.... Będzie mi tego brakowało. Skończyliśmy i od razu każdy poszedł w swoją stronę. Poszłam do swojego pokoju i wzięłam piżamkę. Wzięłam prysznic i usiadłam na łóżku. Włączyłam laptopa i zalogowałam się na skypa.
-Agnes jest dostępna, zadzwonię do niej.- powiedziałam właściwie sama do siebie.
*Rozmowa*
-Hej Agnes, co dziś robiłaś?
-Hej, a byłam z tatą u jego kolegi z nowej pracy i ten kolega taty ma takie ładnego syna. Marcel ma na imię. Ma takie śliczne zielone oczy. I długie blond włosy. Chyba będzie z nami w klasie. Fajnie co nie?
-Czekaj..... a ma skypa, albo facebooka ?
-No pewnie, że ma.
-A jak on się nazywa?
-Zobacz w moich znajomych. na facebooku.
-No okej.
O mój boże!!!!! To jest Marcel z mojego snu! To nie możliwe, to nie możliwe.....Ale.... jak to jest możliwe? Wygląda dokładnie jak on w śnie. Jak jeszcze się okaże, że faktycznie jest ten Kuba ze snu to ja się załamię. Ale ... przynajmniej sen nie ma prawa się spełnić.
-I co? Przystojny co nie? Lubie takich.... bo wiesz, że jaram się Niall'em z 1D.
-Ta, no wiem. Znajomy jakoś jest ten Marcel. A wiesz, może czy ma kolegę Kubę?
-A wiesz, że chyba tak? A czemu pytasz?
-Tak jakoś...
-Mhmm... o Marcel jest na skype mogę go dodać do rozmowy? Proszę...
-No dobraa... jak musisz...
-Nie muszę, ale chcę.
Eh... no pięknie, jeszcze teraz będzie z nami gadał na skypie. Może wcale nie jest taki zły? Może go polubię? Zobaczy się jeszcze.
-Hej dziewczyny- powiedział uśmiechnięty Marcel.- faktycznie całkiem przystojny.
-Siema.- powiedziałam też uśmiechnięta. Skoro miał z nami gadać przez kamerkę to musiałam się przebrać. Założyłam to.
-Heeej.- dodała jak zawsze rozpromieniona Agnes.
-Ty jesteś tą przyjaciółką Agnes tak?- zapytał.
-Tsaaa... A co? Mówiła coś o mnie? Agnes... czy ja o czymś nie wiem?- zaśmialiśmy się.
-No może coś o tobie wspomniałam. Sorka, ale ja muszę już kończyć bo jest już 2.24 a tata powiedział, że jak zaraz nie pójdę spać do dostanę szlaban... więc buziaczki!- posłała do kamerki buziaki i poszła.
-Dobra co tobie o mnie mówiła?
-Nic takiego, po za tym, że się przyjaźnicie i kochasz jeździć na deskorolce. Jesteś skaterką?
-Tak. A ty?
-Też. Szkoda, że Agnes nie jest.
-Wiem. Wiele razy próbowałam ją namówić na cokolwiek ale jakoś....
-Może ja ci pomogę co? Razem spróbujemy ją przekonać. Co ty na to? Nie wiem czy wiesz, ale skatepark mamy naprawdę zarąbisty.
-Wiem. Widziałam ale jeszcze nie miałam okazji tam iść. Bo .... sama nie pójdę, a ona też ze mną nie pójdzie, więc.... dupa.
-Spoko. Możesz iść ze mną. - zaśmiał się Marcel. Ma uroczy śmiech.
-Serio? Super, dzięki. To co... o której tam idziemy?
-No serio... nie wiem... a o której ci pasuję? A i ... Agnes te idzie czy sami?
-Jak mi podasz swój numer to ci napiszę eskę. Może iść. Przynajmniej z tobą pójdzie bo ze mną nie.- zaśmialiśmy się. Długo gadaliśmy. Około 5.45 poszłam spać. On jest na prawdę fajny. Myślę, że się z nim dogadam. Ha ha... no dobra. Idę spać bo padam na ryj. A jutro, czyli właściwie już dziś czeka mnie wyjście z Marcelem i Agnes do skateparku na który tak czekałam <3
Supeerrr <3
OdpowiedzUsuńJuż nie mogę się doczekać 5 rozdziału :*
Ten jest superrr..:D
OdpowiedzUsuńNiemoge sie doczekac dalszych ciagów .:)
pozdr.. :D