piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 1 - Sen

Jestem Alexis. Mam 17 lat.Mieszkam w Polsce. Kocham muzykę i jazdę na rolkach czy desce. Mam najlepszą przyjaciółkę Agnes, która zawsze mi pomaga, w każdej sytuacji. Mam też przyjaciela Matta oraz Luka. Spędzamy w czwórkę mnóstwo czasu. W naszej klasie jest pewien chłopak, z którym nawzajem uprzykrzamy sobie życie. Nienawidzę szczyla. Oł, a czy wspomniałam już, że mam starsze rodzeństwo? No więc, mam starsze rodzeństwo. Brata Patricka, siostrę Emilię  no i kolejnego brata Aleksa. W domu mieszkam z rodzicami i Aleksem. Patrick i Emilia się wyprowadzili ze swoimi rodzinami. To chyba by było na tyle :)

*w domu Agnes*
-Ej Agnes? A może pójdziemy do skateparku? - nudziłam się u niej, więc chciałam ją gdzieś wyciągnąć.
-Hmmm.... no ale same? A może zadzwonimy po chłopaków? Z nimi się nie boje tam iść....
-Czekaj .... co?! Czemu boisz się tam iść bez nich? Nie rozumiem cię ....- coś czułam, że zaraz mi walnie jakąś ściemę.
-No bo zauważ, że tam różni ludzie chodzą i mogą nam coś zrobi, bo jesteśmy drobnymi, bezbronnymi dziewczynkami....- widziałam strach w jej oczach.
-Eh... no dobra, skoro tak bardzo tego chcesz. Ale ja i tak poszłabym tam sama. Nie mam się czego bać.
-Taaaaa.... akurat. Jestem ciekawa co byś zrobiła jakby ktoś nas zaczepił.
-Jak to co? Powiedziałabym, żeby się odwalił.- tak szczerze, to już kilka razy mnie tak zaczepiano,  ale nikomu o tym nie mówiłam, bo zawsze się zz tego wyplątałam.
-Mhm.... kiedyś sprawdzimy.- powiedziała z szerokim uśmieszkiem.
-Dobra, chodźmy już po nich....- powiedziałam i od razu wyszłam z jej pokoju, kierując się na dół. Szłam po schodach, kiedy się potknęłam i leciałam na dół. Zamknęłam oczy, żeby nie widzieć i czekałam aż upadne na podłogę. Zamiast upaść na podłogę, upadłam w czyjeś ramiona.
-Nic ci nie jest?- powiedziała z troską jakiś chłopak, który mnie złapał.
-Nie. Dziękuje za uratowanie.- posłałam mu ciepły uśmiech. Miał śliczne brązowe oczy, i ciemne włosy. Szkoda, że miał kaptur założony, ale i tak, jest strasznie przystojny.
-To dobrze.- powiedział oddając uśmiech.
-Widzę, że już poznałaś mojego kuzyna Brandona.- zaśmiała się Agnes.
-Tsaaaa.... - powiedziałam, po czym też się zaśmiałam.- Właściwie możesz mnie już puścić Brand. Jeżeli mogę tak do ciebie mówić.- puściłam mu oczko, a on się zaśmiał.
-Możesz, możesz, jeśli chcesz. Tak, mogę cię puścić, ale  najpierw musisz mi odpowiedzieć na kilka pytań...- przerwała mu Agnes.
-Dobra Alexis chodźmy już do tego skateparku, bo chłopacy się zaczekają. Oł...... idę się jeszcze przebrać i uczesać. Zejdę za 20 minut ale już wtedy masz na mnie czekać. A ty...- wskazała na Brandona.- nie rób nic głupiego. - zaśmiała się i pobiegła na górę. Nikogo nie było w jej domu po za nami.
-A więc masz n imię Alexis. Hmmmm... śliczne imię, dla ślicznej dziewczyny.- zaśmiał się.
-Haha... oj przestań bo się zarumienię. Wyprzedzę twoje pytania...- zaczęłam- mam 17 lat, przyjaźnię si z Agnes. Nie mam chłopaka.... co  jeszcze chcesz wiedzieć?- zaśmiałam się. Znów się uśmiechnął.... o boże jaki on ma zniewalający uśmiech.... Przeniósł mnie do kuchni i posadził na ladzie.
-A teraz ja ... Jestem w waszym wieku, nie mam dziewczyny. Jestem skatem. I idę z wami do skateparku. A o resztę będę pytał kiedy indziej.
-Czyli mówisz, że jeszcze się nie raz spotkamy? Mrr.. to fajnie.- wciąż patrzyłam na niego. Jest taki przystojny. -Wiesz? Przypominasz mi kogoś....
-Tak a kogo?- przybliżył się do mnie.
-Chłopaka z moich snów.- zarumienił się.- oh... to nie tak miało zabrzmieć...
-Dobra nie tłumacz się..- śmialiśmy się. czułam się przy nim taka wyluzowana, z resztą jak przy każdym.
-Dobra, zaraz Agnes zejdzie, a ja nie powinnam siedzieć na ladzie. Możesz mnie przepuścić?
-Mogę.
-Fajnie.- czekałam, aż się przesunie, ale on wciąż stał i patrzył mi w oczy z tym swoim zniewalającym uśmieszkiem.
-Jeżeli zgodzisz się ze mną gdzieś wyjść, sami to cię wypuszczę, a i jeżeli mnie pocałujesz.
-Co?! No chyba sobie żartujesz...- chociaż serio chciałam go pocałować. A kto by nie chciał? To ciacho!
-To nie wyjdziesz stąd, kotku.- zaśmiał się szyderczo.
-Kotku, powiadasz?- udałam, że się chwilkę zastanawiam nad czymś, po czym powoli zbliżyłam twarz do jego. On chwycił mój pod brudek i musnął delikatnie wargami moje wargi. Odsunął się i posłał mi uśmieszek.- To ci wystarczyło?- może jemu tak, ale mi nie.
-Chciałem, żebyś mnie pocałowała i to zrobiłaś, jednocześnie się godząc na wyjście ze mną.
-I tak bym się zgodziła, ale okej możesz mnie już wypuścić, bo słyszę, jak zamyka drzwi od swojego pokoju.
-Skoro nalegasz, kotku.- powiedział  i znów cmoknął mnie w usta. Nagle zaczął uciekać, ale i tak go dogoniłam, a konkretnie wskoczyłam mu na plecy.
-Co wy tu robicie?- zapytała Agnes, stojąc na pierwszym stopni i patrząc się na nas z  miną "wtf ?".
-Nic, tylko się bawimy.- wytłumaczył Brand.- ty nigdy nie lubiłaś jak się z tobą bawiłem.
-No masz racje. W sumie to Alex też zawsze się lubiła wygłupiać. Jesteście tacy sami..- zaśmiała się Agnes.-Dobra idziemy.- dodała i wszyscy wyszliśmy. Brandon niósł mnie na barana, od czasu kiedy na niego wskoczyłam.

*Skatepark*
-O widzę Matta, ale gdzie jest Luke?- powiedziała Agnes. Nie wiedziała, że zaraz Luke ją podniesie.- Aaaaaa!!!!! Luke !!!! Puść mnie!!!- krzyczała przez śmiech.
-No skoro nalegasz.- uśmiechnął się i ją postawił. Myślałam, że się z nią przywita, a on podszedł do mnie i Brandona. -Siema stary, dawno cię nie widziałem.- przybił piątkę Brandonowi.
-Ja ciebie też. Ale teraz w wakacje, będziemy się częściej widzieli.
-No ja myślę.- zaśmiał się Luke.- Hej Alex!- powiedział i mocno mnie przytulił,a potem podniósł i obrócił się wokół własnej osi. Zawsze tak się witamy.
-Hej Luke!- śmialiśmy się. Agnes wciąż stała i patrzyła się na nas. Oczywiście jak zawsze musiała, ale to musiała przewrócić oczami i dodać "Jak dzieci". To nie była by ona gdyby tego nie powiedziała. W końcu mnie puścił. Zaraz na deskorolce podjechał do nas rozbawiony Matt i przywitał się najpierw z Agnes, potem ze mną a na końcu z Brandonem. Dziwiło mnie, że oni go znają, a ja dopiero dziś go poznałam.
-A wy- Luke wskazał na mnie i Brandona.- Chodzicie? - rozwalił mnie tym pytaniem.
-Hahahahhaa, nie. To, że ją tu przyniosłem na barana to nie znaczy, że jesteśmy razem.- zaśmiał się Brand.
-No właśnie. Normalnie byśmy czekały na ciebie i Matta, i w końcu bym któregoś z was zaangażowała do przyniesienia mnie tu.- dodałam. A Luke zrobił oczy jak 5zł.
-Pewnie wypadło by na mnie.... - powiedział Luke.
-No przecież nie na mnie.- zaśmiał się Matt. A ja go walnęłam w ramię.
-Nie jest ciężka.- powiedział Brandon i objął mnie ramieniem. Jeju, jaki on wysoki jest. No dobra ja mam 1,69 ale on może z .... 1,80? Tak jak chłopacy, ale i tak....
-Nie wcale...- powiedziałam. Spojrzałam na Agnes. Patrzyła na jakiegoś chłopaka. Próbowałam spojrzeć tam gdzie ona. Spodobał jej się. Szkoda tylko, że taki idiota. Wiem, że ma na imię Harry ale wszyscy mówią na niego Hazza. Cholera zauważył mnie. Nie lubię go. Ale z tego co widzę Agnes jest nim zauroczona. To nie fajne. Chciałam jej coś powiedzieć, ale nagle Luke podał mi deskę i powiedział, żebym zrobiła kilka trików. Może i dobrze, że oderwał mnie od tych myśli. Hazza cały czas patrzył. Dokładnie oglądał każdy mój ruch. Przerażał mnie. Na samym końcu, przejechałam specjalnie koło niego i zabrałam mu jego ukochaną bandankę. Oczywiście czarną. Podałam ją Agnes, a ona oczywiście zachwycona, uwiązała ją sobie wokół szyi. On podjechał na desce do niej i delikatnie ściągnął Agnes bandankę. Potem podszedł do mnie.
-To jest moje.p- powiedział wskazując na bandankę.
-No i?- powiedziałam ironicznie.
-Pożałujesz tego.- rzucił mi groźne spojrzenie po czym, wziął deskę i poszedł przed siebie.
-Taaa... akurat.- rzuciłam przez zęby i spokojnie, jak gdyby nigdy nic, poszłam w stronę budki z jedzeniem i piciem. Wszyscy patrzeli cały czas na mnie. Zwłaszcza Luke. On jest jakiś podejrzany. Ciągle jest blisko mnie i się stara. Jakby się zakochał. Nie... to nie możliwe. Chociaż? A dobra..... tylko, że ja go kocham, jako przyjaciela. Nic więcej. Przyjaciel nic więcej. Ohh.... zaraz mi się przypomina piosenka. Co jak co.... ale co jakiś czas ją sobie śpiewam. Lubie ją, ale i tak jestem oddana Room 94 <3.
-Alex? Czemu to zrobiłaś?- zapytał z troską w głosie Matt. Jakie to słodkie *.*
-Matt.... od dawna go nie lubiłam, ale teraz to już nie wytrzymałam. Wiesz, że zawsze się pakuje w coś.... Teraz też to zrobiłam i dobrze mi z tym. Niech tylko ten skurwiel mi coś zrobi. Nie ręczę za siebie.. - chciałam tak dalej wyładowywać złość, kiedy poczułam za sobą chłopaka, który objął mnie w tali. Nagle wszyscy zniknęli. Byłam tylko ja i Brandon.
-A ty co? Też będziesz mnie wypytywał czemu to zrobiłam?
-Nie. Nie muszę. Wierzę, że jeżeli będzie taka potrzeba to sama mi powiesz, kochana.- powiedział i pocałował mnie w policzek.
-Dobrze, że chociaż ty.- powiedziałam, po czym odwróciłam się w jego objęciach twarzą do niego. -Chociaż ty...- dodałam po czym, powoli zbliżyłam twarz do jego twarzy. Czułam, że uśmiechał się szeroko. Czułam już jego oddech na ustach....
__________________________________________________________________________________________________________
 Rozdziały będą się pojawiały wtedy, kiedy będzie ich czas :D Nie no.... jak będę miała czas na pisanie to w miarę szybko :P


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz